Czarna wdowa. Daniel Silva

Określenie „czarne wdowy” pojawiło się w związku z zamachami terrorystycznymi, dokonywanymi przez ubrane na czarno, czeczeńskie kobiety, które w samobójczej misji mściły się za śmierć swoich mężów lub dzieci. Ta zasada krwawej zemsty bardzo mocno obecna jest wśród ludów kaukaskich – rodziny zabitych, często uważają za swój obowiązek ich pomścić. Ludzie nie mają zaufania do państwa, więc rzadko oddają sprawę w ręce organów ścigania. Określenie „czarne wdowy” pochodzi od długich czarnych sukni, jakie noszą terrorystki podczas zamachów, na przykład w moskiewskim teatrze Nord-Ost na Dubrowce, czy masakrze zakładników w szkole podstawowej w Biesłanie we wrześniu 2004r. kiedy zginęło 344 osób, w tym 186 dzieci. „Czarne wdowy” prawdopodobnie stały również za eksplozjami, które doprowadziły do katastrof dwóch rosyjskich samolotów w 2004 r. oraz za zamachem w moskiewskim metrze.

Głośno było też ostatnio o tzw. „białej wdowie”. Samantha Lewthwaite, której mąż zdetonował bombę w 2005 roku w Londynie, podobno stała za zamachem na londyńskie metro i centrum handlowe Westgate w Nairobi. Rosjanie twierdzą, że zastrzelili ją na Ukrainie.

Wiemy już skąd Daniel Silva zaczerpnął  tytuł swojej książki, dając jednoznaczną wskazówkę, że będziemy czytać o kobietach samobójczyniach. Zaczynamy  od zamachu, w którym ginie Hannah Weinberg, dyrektorka Ośrodka Studiów nad Antysemityzmem, co daje nam też okazję do poznania losów zaginionego obrazu Van Gogha, powiązanego z jego konserwatorem, którego prawdziwym zajęciem jest zwalczanie terroryzmu skierowanego przeciwko narodowi Izraela.

564937-352x500

Gabriel Allon, legendarny agent izraelskich służb specjalnych, jest bohaterem kilkunastu książek Silvy. Tym razem ma zostać szefem Biura, ale na razie czeka go ostatnia misja, czyli odnalezienie i zlikwidowanie Saladyna, terrorysty, który organizuje krwawe zamachy. Do tego celu Gabriel werbuje młodą lekarkę Natalie Mizrahi, która ma za zadanie zinfiltrować najbliższe otoczenie sprawców zamachu.

Z jednej strony Silva porusza się z niebywałą sprawnością pośród niuansów związanych z działaniem wywiadów, grup terrorystycznych, ISIS, problemów Dalekiego Wschodu, całej tej profesjonalnej otoczki, związanej ze wzajemnymi kontaktami służb, koordynacjami akcji, zna terminologię, struktury, powiązania – może też konfabulować, wymyślać, zwodzić nas pozorami wiarygodności, co dostrzegą jedynie specjaliści  - dla nas, pospolitych czytelników, wszystkie te informację mają za zadanie przydać autentyczności opowiadanej historii. I to się udaje, podziwiamy tę sprawność, choć może czasem dostajemy tego za dużo, ze szkodą dla pogłębienia psychologicznego postaci, które opisywane są bardzo poprawnie, ale głównie przez dialogi i krótkie scenki rodzajowe.

Idealna książka szpiegowska na wakacje i choć przesycona goryczą porażki, zabije dostatecznie nudę wylegiwania się na plaży, czy pozwoli zapomnieć o zaduchu w zatłoczonym przedziale. Opisywana przez Silvę historia pokazuje niestety bezradność, brak koordynacji służb i ich nieskuteczność, ponieważ pomimo umocowania w strukturach ISIS, agentki, dochodzi do krwawych zamachów w USA, w czasie wizyty prezydenta Francji. Saladyn okazuje się lepszy graczem od wywiadów kilku państw, ale nie chce mi się wierzyć, że w obliczu zagrożenia atakiem oraz rozpoznania terrorysty, służby nie uczyniły nic, żeby temu zapobiec, choć monitorowały sytuację dostatecznie skutecznie, żeby móc zlikwidować chociaż część zagrożeń.

Książka daje nam niezłą rozrywkę, śledzimy losy bohaterki wnikamy w niuanse pracy służb, gdzieś tam rodzi się miłość pięknej żydówki i Rosjanina, ale talentowi Silvy jakby czegoś brakowało, jakby skupił się jedynie na powierzchni wydarzeń, jakby nie uchwycił tej struny, dzięki której powieść mogłaby zagrać o wiele silniej na uczuciach czytelników. Zapewne dlatego książki Silvy będą jedynie sprawnie podanymi historiami „wagonowymi”, a przecież mogłyby się stać klasykami gatunku.

Strona książki: Czarna wdowa.