Księga Gości

Witaj w mojej księdze gości. Wpisz się.

336 Komentarze

  1. Blog interesujący. Autor wie o czym pisze i recenzje książek są naprawdę profesjonalne. Dziękuje za parę zachęt i szczerych opinii co do pewnych pozycji. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Widzę alter ego – second. Sporo identycznych refleksji o książkach i wiecznym zaczynaniu angielskiego. Jak zwykle moje drugie ja – nie w stu procentach :).
    Pozdr. bede zagladal.

  3. hej ;]widze tu duzo fanow ksiazki; mam prosbe;] pomożcie wybrać jakas fajna ksiazke. Tzn musi być na faktach- najlepiej cos w formie Kapuścińskiego czy coś w stylu jądra ciemności. Musze znalesc na zajecia jakis fragmt w ktorym jest opis w ktorym osoba przezywa szok kulturowy. jest obca w nowym kraju ; nie zna kultury kraju itp . Zeby nie bylo tak latwo, ksiazka musi byc w wersji angielskiej . z gory dzieki za pomoc :) i pozdro dla wszystkich wielbicieli ksiazek ;] ja chcialabym czytac ale z czasem roznie bywa buzka

  4. Witam,
    wpisuję się, ponieważ chciałabym zapytać, czy nie masz nic przeciwko dodaniu adresu swojego bloga do linków na moim.
    Następne „komentarze” będą już dotyczyć treści wpisów;-)Pozdrawiam serdecznie.

  5. Bardzo ciekawy blog, życzę powodzenia w dalszym pisaniu. A tak na marginesie chciałabym poznać recenzję książki :Jak pokonałem wylew” Bruno Scandola. Pozdrawiam

  6. Dwie drogi
    Każdy człowiek ma wolną wolę i może wybrać wieczność dla siebie dobrą lub złą. Żeby iść do piekła nie trzeba robić nic. Żeby się zbawić należy się mocno starać. Św. Piotr napisał: 1P 4:18 „A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?” Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Mt 7:13 „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.” W Dzienniczku św. Faustyny czytamy:
    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia, i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.
    Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło.
    Wybór drogi należy do Ciebie.
    Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
    Pozdrawiam. Tadeusz katolik
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
    Przepraszam jeśli nie chcesz poznać Prawdy, która wyzwoli z błę

  7. Ciekawy blog, przyjemne notki :) Zapraszam do siebie jesli chcesz poznac najnowsze ciekawostki ze swiata bezpieczenstwa sieci. Pamietaj – lepiej wiedziec wczesniej i moc sie przed tym zabezpieczyc ;)

  8. Wczoraj w pewnym magazynie o książkach usłyszałem jak profesor Czapliński, który podobno czyta wszystko mówił, że tygodniowo na nasz rynek księgarski trafia około 500 nowych tytułów. Zatrwożona młoda dziennikarka zapytała:

    - To co w takim razie mamy czytać?
    – Napewno nie to, co reklamują magazyny o książkach – odparł profesor.

  9. Ciekawym Pańskiej opinii o przekładzie Łobodzińskiegp Biografii Milesa. Ja czytałem tylko Tłuczkiewicza i uważam je za arcydzieło inwencji językowej. Na nowa wersje poprostu mnie nie stać. Bide klepię.

  10. Tak , my tu prości czytelnicy jesteśmy…buszujący w euforii po archiwum…a potem ubogaceni i nasyceni napisanym słowem jak pijani nie zawsze zdążymy napisać …dziekuje.

  11. Fascynująca strona… Czytam z zachwytem, nawet takie smaczki jak kartka w „Zorbie” – tak też żyją książki! Sam jestem bibliotekarzem z zawodu, po trosze bibliofilem z zamiłowania, a Brodski to, obok Kaczmarskiego, największa przygoda literacka mojego życia. na razie będe przekopywał archiwum, ale już czekam na kolejne noty. A propos bibliofilstwa – przyznam się po cichu, że mam nawyk wąchania książek – mój ulubiony zapach to „biała” seria Klubu Interesującej Książki – moze dlatego ze tak pachnie moja Książka Życia: to „Na południe od Brazos” Larry’ego McMurty’ego. Gorąco polecam – rzecz to wspaniała. Czytałem 8 razy i wracam do niej średnio co 2 lata:] Dla Ciebie – podziw (dorobek blogu!), szacunek (mądre i piękne zapisy!) i wyrazy przyjaźni. Pozdrawiam gorąco!

  12. wchłonąłem na raz wszytstkie jady i jak chusta,jak papier jak prześcierało blady rzuciłem się w wir nieznanej bitwy z nieznanym wrogiem, może szatanem jest a może bogiem?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.