Znowu Horst

Kiedy w połowie kwietnia wyjeżdżałem w trzytygodniową podróż, gdzie ciężar bagażu wymuszał zabranie tylko jednej książki, a ponieważ ukazał się właśnie nowy Nesbo, nie miałem wyboru, tzn. mój wybór był bezdyskusyjny i nie zabrałem ze sobą najnowszego Horsta, choć została mi do przeczytania sama końcówka, resztka, która zajęłaby nie więcej niż godzinę skupionego czytania. Teraz żałuję, że nie skończyłem „Kluczowego świadka”, ale z drugiej strony mogłem to zrobić po powrocie, a przy okazji odświeżyć sobie w pamięci zagadkę kryminalną komisarza Wistinga, o której kompletnie zapomniałem, a o której obiecałem napisać. Dziękuję wydawnictwu za przesyłane egzemplarze książek Horsta, a moja kolekcja zaczyna coraz efektowniej wyglądać na półce.

Historia oparta jest na głośnym w Norwegii śledztwie, w którym uczestniczył sam autor kryminału, pracując jako młody policjant przy swojej pierwszej, poważnej sprawie, stąd z pewnością w książce zawarł własne odczucia i spostrzeżenia z wizji lokalnej na miejscu zbrodni. Zamordowano 71-letniego Ronalda Ramma, który w powieści występuje jako Preben Pramm. Starca przed śmiercią torturowano a nawet zgwałcono, w usta miał wetknięte banknoty, a na ciele ślady tortur.

20170513_125412_resized

William Wisting jak zawsze u Horsta żmudnie wgryza się w życie ofiary i typuje morderców, co nie musi być trudne w małej społeczności, gdzie wszyscy przestępcy są doskonale znani. Pramm jako ofiara nie wzbudza naszej sympatii – dowiadujemy się, że był szantażystą, erotomanem, pazernym na pieniądze starcem, ale z drugiej strony pasjonował się fotografowaniem ptaków i chciał sobie ułożyć życie z kobietą, która jednak go odrzuciła. Przypadkiem udało mu się uwiecznić na zdjęciach bandytów, którzy ukradli duże pieniądze i stąd szantaż oraz torturowanie nieszczęsnego starca.

Horst zapewne stara się połączyć rzeczywistość z fikcją, prawdziwe morderstwo z intrygą literacką. Do końca nie wiemy jak wyglądała sprawa morderstwa Ramma i ile ma wspólnego z wymyślonym Prammem. Horst kreśli intrygę dosyć siermiężnie, zagadka wydaje się być łatwa do rozwikłania, a z drugiej strony pokazuje jak śledztwo zatacza swoje kręgi, jak wiele w tego typu sprawach jest pobocznych wątków, które należy sprawdzić. A to jest okazja do zmierzenia się z obyczajowością środowiska, które opisuje, a także ukazania Wistinga jako pełnokrwistej postaci, człowieka pełnego namiętności, zafascynowanego zbrodnią oraz drogami, pozwalającymi rozwiązać zagadkową śmierć.

Te momenty opisujące wahania, dylematy, kłopoty komisarza czasami są ciekawsze od samej intrygi. Idealna żona Ingrid (czytelnicy wcześniej wydanych u nas tomów wiedzą, że zachoruje wkrótce i umrze, o czym zresztą można przeczytać także na skrzydełkach okładki). Dla Wistinga śledztwo to fascynacja, morderstwo wzbudza w nim przeciwstawne uczucia, a droga do wyjaśnienia zagadki jawi mu się jako przygoda, z którą musi się zmierzyć.

„Wisting przyglądał się zwłokom z pewnego rodzaju satysfakcją. Po chwili zorientował się, że jego prawy kącik ust podniósł się tworząc krzywy uśmiech, natomiast w żołądku czuł ssanie, jakby z głodu. Wypełniała go radość, ponieważ mógł obserwować z bliska zagadkę śmierci, wiedząc dobrze, że do niego należy jej wyjaśnienie”

Kolejne tomy Horsta już wkrótce: „Zaginięcie Felicji” oraz „Gdy sztorm nadchodzi” mają wyjść jeszcze w tym roku. Nie powiem, żebym się niecierpliwił, ale podoba mi się myśl, że uzupełnię kolekcję.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.