Mironów mam.

         O Matko Boska, ileż to ja mam tych Mironów. Nawet sobie nie zdawałem z tego sprawy. Wychodzi na to, że Miron moim ulubionym pisarzem był; jest. A przecież nie chciało mi się jeszcze szukać do zdjęcia mojego Mirona ulubionego, czyli Pamiętnika z Powstania Warszawskiego, która to książka uczyniła na mnie niezapomniane wrażenie, kiedyś tam. A Konstanciny to mam nawet dwa!! Pewnie wystawie na Allegro za 2 zl.
        
Przerzucam Tajny dziennik –  jak zwykle nie znoszę przypisów na dole strony, odrywają, denerwują, rozpraszają – przypisy drogi wydawco, powinno umieszczać się na końcu książki, że jak ktoś chce to sobie przeczyta później, albo teraz, tylko że potem, w sensie jak skończy wątek. No ale tu przypisy wyjaśniają z miejsca postaci, choć i tak się zapomni kto jest kim i trzeba i tak wracać żeby odróżnić Lu od Le.

 

            I właśnie sobie przypomniałem, że Chamowa nie skończyłem…
 

            Sobolewski, w przypisie (sic!) pisze o kolokwializmach i leksykalnych czy fleksyjnych przejawach mowy potocznej, świadomych odstępstwach od słownikowej poprawności oraz o jakże pięknie nazwanej: interpunkcji intonacyjno-znaczeniowej. Otóż wypowiedzi zamykają się kropką kiedy maja charakter kategorycznego twierdzenia, a jeśli rozmówcy zawieszają głos ich kwestie nie są zakończone żadnym znakiem interpunkcyjnym

Nora Barnacle

  

  

        10 czerwca zaczepił ją na ulicy. Była pokojówką w tanim hoteliku. Umówili się na spotkanie ale nie przyszła. Napisał do niej krótki liścik zwracając uwagę na kolor jej włosów – były rudobrązowe. 16 czerwca 1904 roku poprowadził ją na pustkowie noszące nazwę Ringsend, gdzie nie tracąc czasu, rozpięła mu spodnie i zagłębiła w nie dłoń. Jeśli liczyła na zarobek musiała się zawieźć – to on był mistrzem wyłudzania. Zakochał się w niej na całe życie – Nora Barnacle (Pijawka) – jak mawiał jego ojciec: ona nigdy cię nie opuści. Dzień ich pierwszej randki to dzień, w którym toczy się akcja Ulissesa.

        W ponurych latach 80-tych jedną z przyjemności było przemierzanie miasta szlakiem wybranych księgarń, żeby upolować nowości ukazujące się chaotycznie i bez jakichkolwiek zapowiedzi. Książka nie była wtedy klasycznym towarem, uzależnionym od popytu i podaży, ale cenną zdobyczą, która niejednokrotnie po zakupie trafiała do antykwariatu, już w innej cenie. „Listy” Joyca chciałem mieć niepomiernie. Dwa tomy w twardej oprawie z obwolutą kosztowały 1400 zł. Dziś z łatwością kupiłem je na allegro, za cenę „miękkiego” kryminału. Te dwa tomy łatwo się zestarzały, okładki już nie takie miękkie, papier pożółkły, obwoluty poszarpane. A jednak książki mają te wszystkie smaczki z poprzedniej epoki, stopkę redakcyjną z informacją, że nakład wyniósł 15 tyś. a druk ukończono w maju 1986r.     
       Ja te Listy wówczas przeczytałem, zapewne korzystając z biblioteki na ulicy Nowowiejskiej, ponieważ pamiętam niezwykłość związku prostej kobiety (niektórzy sugerowali ze była analfabetką) z genialnym pisarzem.  Nora fascynowała Joyca przez całe życie, nie znosił się z nią rozstawać, był fanatycznie zazdrosny a jej nieustająca gadatliwość inspirowała go. Podobno krótko po poznaniu Nory, przyszły pisarz zaczepił na ulicy inna kobietę, ale będąc krótkowidzem nie zauważył, że była w towarzystwie i skończyło się to dla niego siniakami i zwichniętą ręką. Jaki byłby Joyce bez Nory? Jaki byłby Ulisses?

       Czekam na przesyłkę z Finnegans Wake. 


 

Przemysław Rudź

 

Nie mam „Krótkiej historii czasu”. Podobno średnia ilość stron, jaką zdołają przeczytać nabywcy tej książki wynosi 29, ale wszyscy chcą ją mieć, bo to jest trendy. Było, bo książka wyszła w latach 90-tych. Hawking świętował niedawno 70-lecie jako celebryta, dwukrotnie rozwiedziony, spełniony, a jednak czy jest ktoś, kto chce się z nim zamienić na życia?  Wielki fizyk, który rozwiązuje zagadki wszechświata a nie potrafi rozgryźć kobiet – tak powiedział. (rozgryzanie kobiet z definicji jest awykonalne – nawet kobiety nie są w stanie rozgryźć same siebie, są tajemnicą niezgłębioną, one dziwią się same sobie, postępują nieracjonalnie a jednak nadają temu wszystkiemu sens; kobiety są jak przyroda, po prostu są; stworzone, żeby obniżyć poziom metafizyki w życiu, paradoksalnie go windują niebezpiecznie i przesadnie) 

      Zamiast „Krótkiej historii czasu” mam „Astronomię bez tajemnic” w podtytule „Poznaj fascynujący świat planet i gwiazd”. Wydawnictwo Samo Sedno. Zawsze irytują te dopiski do tytułów, typu: „50 porad jak schudnąć jedząc w nocy mandarynki” lub „przeczytaj, a twoje życie zmieni się radykalnie – już od jutra”. Najlepsze jest to, że to nie koniec tych dopisków wydawcy, bo czytelnik powinien od razu wiedzieć z czym ma do czynienia i na dole okładki jeszcze może sobie przeczytać: ”Zostań aktywnym obserwatorem nieba, poznaj zagadki kosmosu”. Na okładce rozżarzone słońce i krążące wokół planety. Początkowo ma się wrażenie, że jest zbyt podręcznikowo, bo w tekście wyodrębniono tzw. ciekawostki, ale zaraz za nimi są groźnie brzmiące polecenia: Zapamiętaj. Można by się skusić na czytanie jedynie ciekawostek bezczelnie omijając Zapamiętaj, ale jak już chcemy „zostać aktywnymi” to jedziemy po całości. Teoria podana jest przystępnie, no moi drodzy, bez przygotowania nie zbudujecie obserwatorium astronomicznego; czytamy kolejno o historii astronomii, układach optycznych, teleskopach, przyrządach i na koniec wreszcie, na deser, lekko zmęczeni, bo przecież od początku wyrywaliśmy się, żeby dorwać te wszystkie planety i gwiazdy w zasięg wzroku, wreszcie więc mamy „Odległy kosmiczny ocean”, a tam katalogi gwiazd, karły i olbrzymy, mgławice, galaktyki.

Na zimowym niebie zawsze potrafiłem odnaleźć Oriona, zwłaszcza pamiętam jak towarzyszył mi w czasach licealnych, kiedy to w oknie paliłem papierosy. Szukam więc opisu tego gwiazdozbioru: Orion był synem Posejdona, myśliwym, ale jednocześnie chamem i brutalem, dlatego Artemida nasłała na niego skorpiona, który go uśmiercił.  Obserwując Oriona trzeba zwrócić uwagę na ciemną mgławicę Koński Łeb czy też Mgławicę Płomień. A druga pod względem wielkości gwiazd Oriona nosi wdzięczną nazwę Betelgeza i do tego obraca się wokół własnej osi co zajmuje jej 17 lat. Kosmos tajemniczy jest niczym kobieta, według Hawkinga kobieta ma jednak nad nim przewagę. Kobieta może pokazać Ci nocą parę całujących się aniołów bez wyjaśnienia sensu tego czynu. Tak po prostu.