Michael Palin


„Himalaje” z fotografiami Basila Pao, wydawnictwo Insignis media z Krakowa. Jakieś 3 tygodnie temu kupiłem „W 80 dni dookoła świata”, wcześniejszą chronologicznie książkę Palina, tylko dlatego, że Himalaje okazały się oryginalna i dowcipną pozycją, której przeczytanie sprawiło mi wiele przyjemności. Ten najczęściej przebierany za gospodynie domowe aktor Cyrku Monty Pythona znalazł świetny sposób na życie, dzięki telewizji   BBC i zrealizował marzenia milionów ludzi, którzy też by chcieli pojeździć po świecie i żeby jeszcze im za to zapłacili. No ale szczęściarzy jest niewielu i my, zwykli śmiertelnicy musimy sami planować, kupować i szukać towarzyszy podróży (czy ktoś chciałby pojechać ze mną w sierpniu do Iranu?).

Lubię czytać książki podróżnicze, zwłaszcza wtedy, gdy opisywane miejsca wcześniej sam zaliczyłem (cóż za brzydkie słowo, ale jakże często łapie się na tym, że patrząc na mapę, ogarnia mnie niczym nie skrępowane zadowolenie, że tu i tam byłem, że zaliczyłem). A do Himalajów nawet się nie zbliżyłem, powiem więcej, nie przyciąga mnie tam jakaś szczególna siła, choć pewnie, może nawet już niedługo, jakaś klapka się we mnie odemknie i ten rejon spadnie na mnie nieodwołalnie.
Książka cyrkowca jest dobrze napisana z tym brytyjskim poczuciem humoru i lekkością stworzoną dla popularnych utworów literackich. 125 dni podróży dookoła najwyższych gór świata to przygoda niezwykła – autorzy, bo mamy tu przecież całą ekipę, całą logistycznie rozpisaną grupę, pojechali tam nakręcić film, który to krążył swego czasu po telewizjach typu Discovery. Książka jest zapisem, który z pewnością nie oddaje zapachów, barw ale zanurza nas w tym tyglu kulturowym i uświadamia, jak różnorodny jest świat – bo mnie po tej lekturze napadło zdziwienie, że jest tyle niesamowitych zakątków świata, do których  nigdy nie dotrę, i że one są równie fascynujące jak wszystkie cuda świata, które kuszą swoją ugruntowana pozycją, a każdy kto choć trochę  lubi podróżować, za punkt honoru postawi sobie ich odwiedzenie.

Palin prowadzi nas przez kraje, od Pakistanu do Bangladeszu, docierając nawet do Bhutanu i takich kompletnie egzotycznych jak Nagaland czy Assam. I przecież to nie była łatwa podróż, o czym wiedza ci wszyscy, którzy choć na więcej niż 2 tygodnie wyjechali z domu w nieznane, zwłaszcza że wysokie góry oferują takie radosne przyjemności, jak zimno czy choroba wysokościowa. Zdjęcia systematycznie pokazują drogę naszych podróżników, czyta się łatwo i szybko, dni są ponumerowane, krajobrazy zmieniają się planowo, tylko ludzie wciąż potrafią zadziwiać. Tak naprawdę w podróży liczą się właśnie spotykani ludzie – czasem bardzo długo się dochodzi do takiego wniosku, zwłaszcza, że podróżnicy to niejednokrotnie samotnicy i odludki, a jednak zapamiętuje się właśnie ludzi, intensywniej niż krajobrazy a nawet zapachy i smaki. Za niecałe 40 zł. macie więc przewodnik po niezwykłych miejscach i kilka dowcipnych puent godnych autora.