Tomasz Konatowski

„Wilcza wyspa” Mroczna seria WAB. Po przeczytaniu całej klasyki literatury ma się ochotę jedynie na kryminały? Błędny wniosek. W księgarniach pojawiło się właśnie dziełko 1000 książek które powinieneś przeczytać i ja stamtąd z jakieś 900 nigdy nie miałem w reku, więc nie ma co wieszać buty na kołku tylko brać się ze resztę, ale… No właśnie, takie zestawienie nie dość, że obce bo amerykańskie chyba, to jeszcze subiektywnie niedoskonałe. Nie chce mi się (kochać misie chce) rozwijać tego tematu.Natomiast druga książka Konatkowskiego nie jest dobra.
Do nietrafnych ocen recenzentów zdążyłem się już przyzwyczaić, więc nie znęcajmy się nad nimi i ich pracą  wprzęgniętą w marketing wydawniczy. Kupiłem ją z prostej ciekawości i chęci wciągnięcia się w swojskie klimaty. Autor bardzo się starał i czasem jechał za daleko w tym swoim staraniu się, bo jeśli się przeszarżuje w błyskotliwości, to wychodzi z niej cała nadęta pustość, chęć zabłyśnięcia przesłania potrzebę a każdy dobry niuans literacki powinien być użyty ze szczególna uwagą i pewnym niedopowiedzeniem – tutaj jest to nachalna chęć pokazania jaki jestem oryginalnie zdolny i fajny.
Książka na pewno dla Warszawiaków, powyciągane historie miejsc i zdarzeń, dla laika nużące, akcja się rwie, nazwiska się plączą, nie mogę zapamiętać kto jest kto, czytam żeby skończyć i wszystko wreszcie rozmywa się w jakimś  sosie bez przypraw. Nie sięgnę po pierwszą książkę autora choć należy dać mu szansę i być może uczy się długo i mozolnie i wreszcie mu wyjdzie coś wartościowego. To nie jest dobra literatura, to jest jedynie jednorazówka z rodzaju „z braku laku”, lepiej jest poszukać na półce i przeczytać po raz ósmy Maigreta niż babrać się w tym sosie niespełnionych nadziei, że wreszcie coś tu zacznie się dziać.

Czerwona okładka z pałacem kultury, cena zawyżona bo prawie 40 zł i lepiej sobie kupić jakiś dobry film na dvd a będzie szybciej, przyjemniej i zawsze można komuś pożyczyć. W przypadku tej książki lepiej jest wcisnąć ją głęboko za szafę, choć rosnąca kolekcja wydawnicza WAB, nieźle prezentuje się na półce i może przyjdzie taki moment, że zerkający nieśmiale na kolekcje śmiertelny mój wróg każe sobie coś z tego wybrać, więc nie wahając się wcisnę mu raz na zawsze tę książkę z nadzieją, że ją przeczyta a jeszcze większą że nigdy nie odda.
Bo tak naprawdę to jest potrzeba powrotu do Maszeńki tylko że ona mi się jakoś wymyka, wymyka mi się …