Dante Alighieri

„Boska Komedia”, Ossolineum, nr 187 Biblioteka Narodowa seria II, niestety wybór, czyli niektóre pieśni zostały pominięte – nie jestem zwolennikiem takich cięć; słynna wrocławska seria – małe, białe książeczki, które kupowało się zawsze w księgarni w Rynku, kiedyś wchodząc po kilku schodkach, do ładnego wnętrza, potem księgarnię przeniesiono kilka witryn dalej, żeby w jej miejscu zrobić … księgarnie, która utrzymała się kilka lat i oddała pod koniec zeszłego roku swoje miejsce instytucji finansowej. W zeszłym roku wypędzono tę ostatnią księgarnię, oprócz Empik-u, z Rynku i trafiła w okolice dworca PKP, gdzie w towarzystwie licznych kurew dożyje swojego kresu, co w niczym nie obraża mam nadzieje kurew. Nakład jak na dzieło genialne 100 tys. egz., rok wydania 1986, a cena 390 zł.
Przyznam się, że wróciłem do tej książki, dzięki lekturze „Klubu Dantego”, nowego hitu wydawniczego w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”. Oczywiście dzieła Dantego się nie czyta masowo i trudno przecież znaleźć osoby, które to zrobiły – a lektura ta przynosi dziwne wrażenia:

„W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu,”

Mówi się, że ta połowa drogi, to wiek 35 lat, dla ówczesnych – dla obecnych to może 40 lat? Czytanie tej książki daje szereg przyjemności nie tylko ze względu na wartości poetyckie, ale również pozwala zagłębić się w wiele różnorodnych smaczków, jak np ten, że senność jest symbolem grzechu u proroków starego testamentu.
Dla szerokiej grupy ignorantów podam, że Dante wędruje przez Piekło, Czyściec i Raj w towarzystwie Wergiliusza, który jest jego przewodnikiem. Bronię się strasznie, żeby nie pisać o tej książce jako dziele literackim, podawać wszystkie interesujące szczegóły – nie o to chodzi – każdy musi dojrzeć do tej książki sam. Zawsze przerażał mnie status spotkanych w Piekle dusz istot pasywnych, po włosku Ignavi – to ludzie, którzy nie zasłużyli na to, żeby być zbawieni, ale nie zostali też potępieni. Takie mdłe istoty są kąsane przez robactwo, muchy i osy, a Dante traktuje ich z pogardą; tak naprawdę każdy sobie musi zadać pytanie, czy do tej grupy czasami nie należy.
Dobrze jest czytać książkę z ołówkiem w ręku – podkreślać co lepsze fragmenty, wpaść nagle na tytuł książki Pilcha:

Przeze mnie droga w miasto utrapienia.
Przeze mnie droga w wiekuiste męki.
Przeze mnie droga w naród zatracenia.
Jam dzieło wielkiej, sprawiedliwej ręki.”

Byłem w Rawennie, gdzie znajduje się grób Dantego, byłem we Florencji, która go wypędziła. Zdjęcie przedstawia wejście do grobowca – nie pamiętam czy zaglądałem do środka – byłem tam prawie 15 lat temu. Rysa biegnąca przez zdjęcie to ślad po wiernym towarzyszu Zenit 11, który odchodzi do lamusa.

dante.jpg

Książka napisana w średniowieczu sprawi wiele przyjemności ludziom, którzy chcieliby błysnąć erudycją dzisiaj. Kupowane kiedyś z przyjemnością książki z Ossolineum, stoją trochę zapomniane na górnej półce. Jeśli by mnie zapytano jeszcze tydzień temu, czy mam tę książkę, nawet po zastanowieniu, mógłbym odpowiedzieć: nie wiem. Teraz już w wiem na pewno.

3 Komentarze

  1. no, właśnie ja też miałam pytać o wrażenia z tego nowego przekładu.
    (zupełnie na marginesie- fajnie skrzy na zestawieniu sobie osoby Agnieszki Kuciak- taki delikatny, płoszący się, motylek- z odważnym, brawurowym tłumaczeniem).

    ja miałam etap ogromnego zachłyśnięcia Dantem jakieś dwa lata temu. Ostatnio czytałam znowu i wyszło mi, że bardzo dobrze smakuje, kiedy Porębowicza i Kuciak czyta się jedno po drugim. po zbiciu tych dwóch bardzo różnych tłumaczeń zostaje sama esencja atmosfery.

    a i jeszcze ciekawe- jakoś z Dantego wszyscy najlepiej zapamiętujemy piekło i tak się go przecież przede wszystkim kojarzy (sceny dantejskie). a chyba najbardziej spektakularna jest jednak wizja Raju. tylko, że trudno ją wyłuskać trochę z ogromu rozważań teologicznych.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.