wakacje

Nie będzie mnie przez 4 tygodnie.
Może trochę poczytam.

-”Gdybym był poetą,
Zachwyciłbym się, ale nie tą:
Ty mi choć iskrę życia pokaż
W tej Wandykowskiej, tej rumianej
Pulchnej Madonnie; tu ją masz:
Ten głupi księżyc malowany
Na głupim niebie – to jej twarz”
Leński coś bąknął w odpowiedzi,
Potem milczeli dwaj sąsiedzi
.

I kto to?

Lawrence Durrel

„Kwartet aleksandryjski” cztery tomiki wydane przez Czytelnika w 1995 i 96, w serii Nike:
Justyna;
Balthazar;
Mountolive;
Clea;
Twarda oprawa z logo serii. Doskonała lektura na wakacje, trochę dla koneserów. Kupowałem w Składnicy Harcerskiej, stopniowo, po jednym tomie, jakoś nieufny, choć cena była śmieszna: 5,50. Ta historia potrafi zauroczyć i czytać ją trzeba powoli, to coś dla smakoszy. Klimat miasta, uczucia, kobiety – wszystko przedstawione w czterech interpretacjach bohaterów; barwna mieszanka egzotyki i tajemniczości, czasem to wszystko nam się plącze, rozmywa, nudzi, ale trwa czar, którzy każe powrócić do kolejnych tomów.
Ładne, małe cztery tomiki.
Durrell, przyjaciel Henry Millera – ich korespondencja ukazała się niedawno w Polsce, to autor także „Kwintetu awiniońskiego”.
Nieznany nakład książki, ale wydanie drugie – można jeszcze spotkać poszczególne części w tanich książkach.
Ważne dla miłośników poezji – jeżeli lubicie Kawafisa, to jest on tam obecny duchem.
Dobrze oddają problem książki słowa Freuda, które Durrell przytoczył w Justynie:

Oswajam się z myślą, że każdy akt seksualny można uważać za proces, w którym zaangażowane są cztery osoby. Będziemy musieli to przedyskutować

A więc ?

Georges Bataille

„Historia oka i inne historie”, Oficyna Literacka Kraków 1991; ilustracje Hans Bellmer; twarda, wiśniowa okładka, biała obwoluta z rysunkiem głowy, w której cztery dziewczynki w wyuzdanych pozach, a piąta, poniżej obnaża się bezwstydnie przed klęczącą kobietką. Rysunki są ważne w tej dziwnej książce i przedstawiają sceny mocno nieprzyzwoite.
Kupiłem książkę ze względu na jej skandaliczność, przyznam, że nie przeczytałem całości, tylko fragmenty. Batille, który umarł gdy ja się urodziłem, to trochę zapomniana postać: filozof, eseista, krytyk – znany głównie ze skandalizujących opowiadań. Dla łowców sensacji ciekawostka: jego ojciec zapadł na syfilis i nigdy nie zobaczył syna, bo oślepł przed jego urodzeniem.
W książce, którą należy smakować, wiele wspaniałych, mądrych zdań i wiele perwersji. Na początku książki zdjęcie autora – poczciwy, starszy pan.
Historię oka napisał w trakcie seansów psychoanalitycznych. Książka ładnie pachnie – takim lekko zbutwiałym papierem, choć przecież niedawno wydana, nie wiadomo w jakim nakładzie, bo nie ma stopki. Kupiłem ja w Krakowie, w jednej z tych niezwykłych księgarni na starym mieście, w trakcie kolejnej wyprawy do Zakopanego.
Dużo wulgaryzmów, zwłaszcza w „Umarłym”, do tego jest to parodia Drogi Krzyżowej.
Bardzo ważna książka, ale pozostająca na marginesie – dzisiejszy czytelnik nie marzy o takiej literaturze, gdzie filozofia przemieszana jest z rynsztokiem.

Józef Stalin

„Krótki życiorys” Książka i Wiedza 1953; ciekawy nakład 40 tys.(50 001-90 000)egz. czyli te dodatkowe 40 tys powiedzmy dla aktywu i bibliotek, ale uważny poławiacz spraw tajemnych odkryje zaginione 10 tys, te pomiędzy 40 a 50 tys; co to za egzemplarze – może dla bohatera, ale przecież właśnie umarł…
Brązowa okładka ze złotymi literami, pożółkłe kartki; na 3 stronie ołówkiem wyszczególnione ciekawe strony:76;105;120;174 oraz podpis dumnej właścicielki Ciurówna Maria kl. VIIa. Z tyłu również podpis z datą: 6.III.54 r. i cena 4.50.
W środku biała kartka:

Decyzja

Na podstawie $2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13 grudnia 1981 w sprawie zezwoleń na zmianę miejsca pobytu w czasie obowiązywania stanu wojennego oraz zasad i trybu postępowania w tych sprawach:
zezwalam Ob. X na zmiane miejsca pobytu z miejscowości W. do miejscowości W. w czasie od 06.02.82 do: na pobyt czasowy.
Decyzja niniejsza jest ostateczna.
Podpisano: Antoni Niciński, kierownik wydziału.

Książkę odkryłem w mieszkaniu babci, dawno dostrzegłem jej charakter, i podczas nieuchronnej likwidacji pobytu rodziny w miejscach dotąd ściśle kojarzonych z dzieciństwem, a z góry skazanych na unicestwienie ( oprócz tajemnych komórek w mózgu, gdzie żyją wspomnienia odradzane wyłącznie w snach)zdołałem przechwycić tą jedyną pamiątkę po miejscu, gdzie kiedyś się bawiłem ( najczęściej zapełniając dużym, niezgrabnym długopisem z czerwonym wkładem kartki zeszytu, kolejnymi cyframi, dochodząc systematycznie do odkrycia, że istnieje nieskończoność liczb).
Zdjęcia w książce przedstawiają wiadomo kogo, styl jest jaki jest, bo inny być nie mógł:
Co się tyczy samych kołchoźnic – kontynuuje Stalin – to powinny one pamiętać o sile i znaczeniu kołchozów dla kobiet, powinny pamiętać, że tylko w kołchozie mogą stanąć na równej stopie z mężczyzną. Bez kołchozów – nierówność, w kołchozach – równość praw. Niechaj pamiętają o tym towarzyszki kołchźnice i niechaj strzegą ustroju kołchozowego jak oka w głowie”

Bardzo lubię tą książkę.