Marek Hłasko

„Palcie ryż każdego dnia” PIW 1983r, wydanie pierwsze, cena 100zł,nakład 30 tys. egz. obwoluta czarna z białymi literami i samolocikiem z żółtymi skrzydłami; dobrze zachowany egzemplarz, choć kartki lichego papieru pożółkły i mają niekiedy jakieś żółte plamy; pamiętam sztukę we wrocławskim Teatrze Współczesnym( siedziało się na scenie, obok krążyli aktorzy i stał samolot), w latach 80-tych, kiedy Hłasko był obok Stachury bardzo modny, bo akurat zaczęto go wydawać.
Zawsze trochę raził mnie ten jego męski punkt widzenia i fatum ciążące nad bohaterami, ale generalnie Marek pisał dobrze i szkoda, że nie został scenarzystą w Hollywood, bo mógły pisać dla Tarantino.
Na pewno książkę przeczytałem, ale czy jeszcze do niej wrócę?

7 Komentarze

  1. Dla mnie sugeruje, weźmy na ten przykład Śmierć Franciszka Makombera, tam się aż roi od sugestii.

  2. Hemingway niczego nie sugeruje on tylko opisuje i stwarza nastrój, To czytelnik wyrabia sobie zdanie że to proza macho.
    A czułości, delikatności to nikt u niego nie widział?

  3. Też czytałem ale dawno a te teatralne eksperymenty to jak ekskrementy.
    Mamy zbieżne zdanie o Hłasce

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.