Julio Cortazar

„Niewpory” i „Tango raz jeszcze”; dwa tomiki opowiadań serii iberoamerykańskiej Wydawnictwa Literackiego, różowy z 1983r z ceną 55zł i czerwony z 1989r z ceną 670zł, tłumaczone rzecz jasna przez Zofię Chądzyńską. „Niewpory” zawierają genialne opowiadania -szczególnie niesamowite jest „Szkoła nocą”. W obydwu (co to za słowo?)znajdują się opowiadania nawiązujące do aktorki Glendy Jackson: „Butelka rzucona w morze” i „Tak bardzo kochamy Glendę”. W „Tangu…” nierozcięte kartki między 29 a 32 stroną …
Opowiadania Cortazara mają klimat metafizyczny a jednocześnie są tak blisko ciała, seksu, śmierci.
Przejrzałem dokładnie tomiki i o dziwo nie znalazłem dwóch opowiadań – jedno to horror z rękawiczką, drugie mocno perwersyjne – tak jakby schowały się przede mną umyślnie, nie narażając na rozczarowanie związane z upływem czasu; a może nie ma już ich w tych książkach, są gdzie indziej, dla innych, lepszych czytelników, którzy nie zdradzą.
Cortazar chyba dzisiaj trochę zapomniany? Ostatnio za 8 zł kupiłem w Merlinie „Opowieści o kronopiach…”

Krzysztof Mętrak

„Dziennik 1969-1979″; Iskry 1997, tom pierwszy, pozostałych nie kupiłem; twarda oprawa z obwolutą ze zdjęciem autora palącego papierosa; 21,50 to cena, książka dobrze wydana, dobrze się trzyma, w środku zdjęcia – najciekawsze z roku 1962: siedzą laureaci konkursu „Życia Literackiego”, m.in. Stanisław Barańczak – chłopieca twarz. „Zycie Literackie” kochałem miłością obłudną – wiedziałem, że to komunistyczna tuba propagandowa Machejka (śmieszny komunista zakochany w ZSRR) ale kochałem to uczucie, gdy pachnącą od druku gazetę, w tak zapomnianym dziś formacie wielkiej płachty, przerzucałem leniwie, bo przecież nigdzie się nie spieszyłem, wyszukiwałem interesujące mnie artykuły, czytałem komentarz redaktora naczelnego(zawsze śmieszny)i podziwiałem odwagę początkujących literatów, którzy wysyłali swe wiersze do „Poczty literackiej”. Te leniwe czasy pachną pięknie – dobrym papierosem i gazetowym papierem.
Mętraka czytałem z przyjemnością w Literaturze, kolejnym piśmie, którego szefem był oddany komunista Jerzy Putrament. Mętrak pisał tam felieton składający się z krótkich ciekawostek komentowanych błyskotliwie i było to źródło wielu niezwykłych historii nie tylko z literaturą związanych.
Zdjęcia w książce pokazują także jak zmienia się człowiek fizycznie, nadużywając alkoholu – a była to główna przyczyna śmierci autora.
Dziennik przeczytałem bo jestem fanem tego rodzaju literatury, ale nie jest to hit w postaci np dziennika Żeromskiego, który czytałem przez 48 godzin niemal non stop i piałem z zachwytu, i pękałem ze śmiechu, i zazdrościłem. To najbardziej niedoceniona książka w naszym kraju, zresztą nie ma co czytać wyboru, który wydało Ossolineum, ale szukać wielotomowego wydania Dzieł Żeromskiego, które ukazało się tak dawno, że nawet w bibliotekach wiele tomów poginęło lub rozpadło się ze starości.
A Mętrak był znawcą futbolu i kibicem więc przy okazji meczu z Węgrami ta notka.

Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie

„Listy 1922-1926″; Czytelnik 1998; na okładce brązowe zdjęcie młodych autorów. Biała książka, gruba, droga (50 zł); dzisiaj zobaczyłem ją w tanich ksiązkach za 20 zł, chyba bardzo słabo się sprzedawała bo mijają kolejne lata i nie ma dalszych tomów. W środku mała karteczka z reklamą filmu „Celebrity” Woody Allena – niepotrzebnie zagrał w nim Kenneth Branagh – to rola dla Woodiego.
Na stronie 528, do której doczytałem, pocztówka z obrazem Wojtkiewicza „Wezwanie”: na biało ubrana dziewczynka siedzi pod drzewem a w jej kierunku jedzie na koniu chłopiec; obok drugi w trójkątnej czapce. Genialny malarz.
Zdjęcia pokazują ten zaginiony świat z początku wieku, którego czasami szkoda – ale dlaczego kobiety wówczas były takie niegustowne?
Nawet mnie wciągnęła historia Jarosława, jego kariera, wyjazdy do Paryża, choroby żony. W końcu poległem.

Milan Kundera

„Walc pożegnalny”; to jest dopiero podziemie! wydanie przez „Nową” i Wydawnictwo WE-ENKLAWA; Warszawa 1983; piękny druk – maszynopis, okładka miękka, czerwona, z rysunkiem nagiej kobiety, której trąbka wyrasta z twarzy; w lewej ręce trzyma dziwną butelkę, kobieta jest w ciąży, a obok stoi słup graniczny z jakimś dziwnym symbolem. Pięć rozdziałów – tylko lekko ponad 100 stron. Kundera napisał ją w 1972 roku w Czechach. Cena 6000 zł. Dobrze zachowana.
Powieść bardzo w stylu „Nieznośnej …”; dobrze się czyta, autor się za bardzo nie wymądrza.
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze oprócz mnie czytał tę książkę – a w zapasie mam jeszcze kilka książek Kundery, niekoniecznie sławnych.
Chyba kupiłem ją na uczelni; w tych dziwnych czasach książki sprzedawano m.in. przed wejściem do stołówki XX-latki, na schodach.
Czy nie było filmu na jej podstawie?

Milan Kundera

„Życie jest gdzie indziej”; Oficyna Wydawnicza RYTM ,1989 rok; jeszcze podziemne wydawnictwo choć o ile pamiętam można je było już kupić dosyć oficjalnie. Żółta okładka ze słuchawkami telefonicznymi i lustrem – „co autor chciał przez to powiedzieć?” cena 8000 zł. Na stronie 13 kartka ze ściennego kalendarza z datą 20 KWIECIEŃ 1995, na odwrocie informacja kim są osoby mające na imię Agnieszka (moja siostra) i ołówkiem napisane słowo: gabardyna; na stronie 170 kupon do zaprenumerowania „Odry”
Kompletnie nie pamiętam o czym jest ta książka, ale przypuszczam, że należy do tej grupy utworów Kundery, które mają względnie wartką fabułę i czyta je się nawet z przyjemnością. Kundera to tak naprawdę genialny grafoman – jego styl jest okropny natomist potrafi włożyć w książkę coś metafizycznego, dzięki czemu wydaje mi się, że obcuję z dobrą literaturą. Lubię Kunderę, kocham film „Nieznośna lekkość bytu”, „ale o tym po tym” jak mawiają cierpliwi.
Charakterystyczny, podziemny druk przypomina dawne, ładne czasy.
Książka jest klejona i do tego wzmocniona metalowymi zszywaczami.
Może ktoś pamięta o czym to jest (chyba o poecie)? Czas wrócić do tej lektury.
Kundera pisze teraz niestrawne eseje ale to jeden z moich ulubionych autorów, choć do końca nie wiem dlaczego.

Józef Czechowicz

„Wiersze wybrane”; wydane przez Młodzieżową Agencję Wydawniczą w 1986 roku, kupiłem w księgarni na Wieczorka, którą regularnie odwiedzałem przez 7 lat mieszkania na tej ulicy, która zresztą teraz nazywa się zupełnie inaczej ( czy wiesz kotku jak?)a dzisiaj nie chce mi się nawet tam zajrzeć, bo większość księgarni wygląda tak samo, nie tak jak kiedyś, gdy wydawało się, że każda ma inną duszę, a wędrówki po mieście były właściwie przygodami, które spotykały nas w ksiegarniach; zapłaciłem 140 zł; mała książeczka rozkleiła się gdy do niej zajrzałem, na okładce litery kolorowe i liście; 100 lat temu urodził się autor stąd trochę szumu wokół niego; bardzo ceni go Miłosz, bardzo lubię ja taką poezję, która zachwyca mnie formą a dopiero potem dostrzegam jej treść – zresztą nie jest dla mnie ważne ” co poeta chciał w wierszu powiedzieć”.
Grechuta śpiewał wiersze Czechowicza:

„Oto płaczesz
po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień
linie proste falują-zamiast kwadratów romby
w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie
Ostatecznego Dnia trąby

Otworzyły się oczy niebieskie
…”

Jego los przestrzega przed wizytami u fryzjera: poszedł się ostrzyc i akurat na fryzjera spadła bomba.
Całe życie bał się szaleństwa i ślepoty.

Franz Kafka

„Nowele i miniatury” wydawnictwo ATEXT z wstępem Karsta, ale jest to edycja na podstawie PIW-owskiego wydania z 1961r; większość najsłynniejszych opowiadań i ten świat, w którym starałem się być, czuć go, tą atmosferę, ten półmrok dziwnych światów, które wylęgły się z niesamowitej wyobraźni; miękka okładka z dziwnym człowiekiem na trapezie; kupiłem w 1991, roku wydania ale kompletnie nie pamiętam gdzie; na stronie 75 kartka bożonarodzeniowa: życzą: Marek, Ala z dziećmi i ciocia Maryla, tylko że potem Marek zostawił Alę i dzieci, ale to już nie kafkowska historia.
Przyznam się, że kiedyś nie rozumiałem tych krótkich, niedokończonych opowiadań, ale podobała mi się ich atmosfera.

Rainer Maria Rilke

Lou Andreas Salome „Listy”;
Zagaś mi oczy, Twój obraz nie zgaśnie,
Uszy mi zasłoń, usłyszę Cię zawsze,
Bez nóg za Tobą pójdę nad przepaście,
Bez ust zaklinać będę imię najłaskawsze.

Dłonie mi odejm, i tak Cię obejmie
Serce me niczym ramieniem stęsknionym,
Wyrwij mi serce, myśl zostanie we mnie,
Gdy i myśl zechcesz płomieniem wypalić,
Wtedy uniosę Cię w krwi mojej fali.

Genialne wyznanie.
Napisał to do mężatki, która była jego muzą, przewodniczką, najlepszą przyjaciółką. Kiedyś napisałem ten wiersz M-J i ona powiedziała, że jestem wielkim poetą. Załuję, że się przyznałem, że to nie moje. Jeden z niewielu wierszy, który nauczyłem się na pamięć.I pamiętam do dzisiaj.
Czytelnik, 1986 r,obwoluta biała, czarne litery, twarda okładka, a cena tylko 550 zł. Czytałem tą korespondencję z przyjemnością, bo warto. Na stronie 513 mała katreczka z tajemniczym napisem „popros”, jakby mój charakter pisma. Dużo zdjęć – Lou raczej z urody niedzisiejsza; kochał się w niej też Nietsche;
To dobre czasy były ta końcówka lat 80-tych, jeśli takie książki czytałem.

Jarosław Iwaszkiewicz

„Najpiękniejsze opowiadania”; w przedmowie: „Czy nie szkoda Iwaszkiewicza na stos?” Na pewno ładunek literacki Iwaszkiewicza wart jest mszy, ale historia na razie Go przekreśliła. Książka z 1993 r, wydawnictwo Puls z Londynu, zapłaciłem 68 tyś.; na okładce brzozy wśród których ukryta kobieta. Ciężko mi się czytało, ten styl jakby się zużył, choć każdy w głębi serca marzy o takim leniwym świecie gdzie liczą się uczucia, subtelne rozmowy, wymiana spojrzeń. Wajda swój najlepszy film zrobił na podstawie opowiadania „Panny z Wilka” – uwielbiam ten klimat, uwielbiam ten film z łagodnie docierającą prawdą o życiu. Wydaje mi się, że Iwaszkiewicz najlepiej sprawdził się jako dostarczyciel scenariuszy do filmów: „Brzezina”, „Matka Joanna od Aniołów” „Sława i chwała”
Książka gruba, prawie 600 stron, dobrze utrzymana choć zżółkły kartki z lichego papieru. Facet, który kazał się pochować w galowym mundurze górnika mógł być wielkim człowiekiem – był chyyba tylko, albo aż, dobrym pisarzem.
A Ty co wybierasz, koteczku…?