„Rozmowy z Kafką”

Gustaw Janouch, Notatki i wspomnienia; wydawnictwo Czytelnik1993, fascynująca cena 80 tys zł, na stronie 129 bilet wstępu do TPN za 5000 zł, z kozicą, czyli do tej strony doczytałem; dosyć nudnawe wspomnienia człowieka, który jako 17 latek spacerował, rozmawiał i dyskutował z Kafką; mało szczegółów dla biografów, raczej odcinanie kuponów od znajomości; trochę zdjęć i rysunków, dobrze wydane i dobrze się trzyma ale nikt oprócz mnie tej książki w ręku nie miał.
Kafka jest kimś szczególnym w literaturze, jest niepowtarzalny jak Proust; jego sztuka ściśle wiąże się z jego życiem – kto zna biografię Kafki doskonale wie jak dziwne było np jego życie erotyczne, jak niezwykłe były jego stosunki z ojcem, jak dużo w tym życiu samotności ale przecież bez niej nie byłoby Kafki.

Zbigniew Herbert

„Barbarzyńca w ogrodzie”> wydanie trzecie według drugiego poprawionego wydawnictwa „Kontakt”. Druk bez wiedzy i zgody autora. Takie to były czasy, chyba ich wówczas nie docenialiśmy; wydawnictwo podziemne, jedno z kilku, które posiadam, książka kupiona jakoś intuicyjnie albo na uczelni, gdzie czasem NZS wystawiał książki na sprzedaż, lub przed kościołem na Bujwida; Herbert wtedy, na początku lat 80-tych był legendą mało znaną i ten mój zakup był trochę w ciemno; to fantastyczna książka, trzeba z nią pojechać do tych miast, do tych miejsc, choć teraz już nie chcemy być barbarzyńcami; cena książki to 4 lub 14 tyś, wypisane długopisem; czerwona, krwista okładka i ta charakterystyczna czcionka, pochyły czasem druk ale ileż w tym wspomnień tych wydawnictw okazjonalnych: przecież kupowałem fragmenty Dzienników Gombrowicza po kilka kartek drukowanych na powielaczu.
Nie przepadałem za Herbertem jako człowiekiem ale te kilka wierszy i ta książka to jest mistrzostwo świata.
Dobrze się trzyma ten produkt do walki z systemem, choć w treści tam nie ma nic wywrotowego to jednak autor nie był ulubieńcem reżimu

Bruno Schulz

„Listy,fragmenty. Wspomnienia o pisarzu”, zebrał i opracował Jerzy Ficowski; Wydawnictwo Literackie; cieniutka książeczka, raptem 78 stron, z obwolutą, na okładce rysunek Schulza: Ojciec i syn; cena 90 zł, wydanie z 1984; trochę zdjęć, listy m.in. do Witkacego, kilka wspomnień o Schulzu ludzi, którzy go znali, byli jego uczniami.
Podobno Schulz staje się powoli jednym z najbardziej znanych na świecie polskich pisarzy, choć napisał tak mało. Ta książka kupiona 20 lat temu sprawiła mi ogromną radość – teraz świetnie wydany album o podobnej tematyce, 100 razy grubszy i względnie tani( 50zł) nie kupię, chyba żeby…

James Joyce

„Dublińczycy”; wydawnictwo Oskar, 1991,zbiór opowiadań autora, bez żadnej notki, wstępu, itp.; na okładce anatomicznie „rozebrana” głowa człowieka, czarne tło – złote litery;dopiero drugie wydanie; Joyce pisał bardzo naturalistycznie, trochę jak Zola, ale z jakimś XX wiecznym błyskiem, czymś perwersyjnym w stylu; nigdy nie byłem fanem krótkich opowiadań, jeśli już to Nabokova, stąd nie pamiętam za dużo z tej książki: dużo o śmierci, Irlandii, rodzinie.
Tłumaczyła książkę Kalina Wojciechowska – nie Słomczyński, wielki miłośnik Joyca; autor zawsze przytaczany na określenie literatury dla intelektualistów a dla mnie bardzo dobry warsztatowiec i jego życie prywatne ciekawiło mnie zawsze zaraz po Ulissesie; pamiętam jaki byłem wściekły gdy ze względu na brak pieniędzy nie mogłem kupić Listów Joyca, a jak już zebrałem fundusze, książka dotąd zalegająca księgarnie, zniknęła z nich na zawsze.
Egzemplarz bardzo dobrze utrzymany mimo miękkiej okładki.

„Rozmowy z J.L.Borgesem”

Richard Burgin pod koniec lat 60-tych rozmawiał z Borgesem o dzieciństwie, literaturze, filozofii, polityce. Borges kochał książki szczególnie – raj wyobrażał sobie jako bibliotekę. Egzemplarz jak nowy, wydanie z 1993 r; wydawnictwo Marabut, okładka czarna z ptakiem o głowie kobiety z długimi włosami; cena książki 45 tys.;
Kochałem Borgesa bezgranicznie co objawiało się w kupowaniu wszystkiego co ukazało się na rynku z tym nazwiskiem; niestety dawne fascynacje jeśli się ich nie pielęgnuje, wypalają się, tak było z wielkim ślepcem Jorge;
zdanie Borgesa o książkach jest bardzo osobiste i przez to bardzo Go zawsze poważałem – powiedział, że „Zamek” Kafki jest właściwie nie do czytania(ja się z tym nie zgadzam do końca)a naśladując swego czasu Kafkę teraz ma nadzieję naśladować lepszego pisarza.
Każdy ma prawo do własnego zdania; tak jak Nabokov zawsze krytykował Dostojewskiego tak każdy człowiek subiektywnie może powiedzieć, że nie lubi np. Szymborskiej.
Opinie ulubionych autorów o literaturze to bardzo ważne kryterium oceny własnych upodobań, ale przecież można się z nimi nie zgadzać.

Stendhal

„Pustelnia Parmeńska”; wydawnictwo „Książka i Wiedza” specjalizowało się w masowych i tanich wydaniach klasyków, głównie radzieckich; moja czerwona książka z lekko żółknącymi stronami trzyma się nieźle, zwłaszcza, że jest twarda oprawa i mocne szycie; zawsze polecam czytanie Stendhala, bo to autor dla każdego, dobry styl, troche rozwlekła narracja, ale mistrzowsko opowiedziana historia, najczęściej miłosna; ostatnio doczytałem do 159 strony co znaczy kawałek banknotu 20 starych złotych; bohater (Fabrycy) to młody, zdolny, piękny – kobiety szaleją i kariera przed nim; lubimy klasowe harlekiny zwłaszcza, że dużo tutaj historii; książka z 1989 roku ale już XXIII wydanie.

Franz Kafka

„Zamek”; w jakimś sensie książka kultowa,po raz pierwszy usłyszałem o niej od G.G., koleżanki z liceum na wycieczce do Łańcuta, w autobusie, siedząc na tylnym siedzeniu, czytałem ten niesamowity początek:” Był późny wieczór, kiedy K. przybył” . Egzemplarz wydania IV, z 1986, przez Alma Press, źródło dochodów spryciarzy, czyli młodych komuchów z ZSP, wydali to w 100 tys. egz.; przeczytałem wcześniej i o ile początek tej historii jest czymś niesamowitym, to gdzieś ta końcówka się rozmywa i kilka razy nie doczytywałem do końca, nawet ostatnio, jakieś 2 miesiące temu.
Brzydko wydana książka, ale o dziwo jakoś się trzyma choć pierwsze strony pomarszczone bo coś się wylało.
Najsilniejsze wrażenie z książki to analiza charakteru K. i ten dziwaczny klimat społeczności naznaczonej piętnem Zamku.

Wisława Szymborska

„Ludzie na moście” cieniutki, biały tomik z 1986r, cena 120 zł, wydany jeszcze przed Noblem, kupiony przypadkiem bo nigdy nie byłem miłośnikiem tej poezji, zawsze Szymborska była mitem, poetką podziwianą ale owianą jakąś tajemnicą; mnie te wiersze nigdy nie ruszały, są proste, wydumane i gdyby średnio inteligentny człowiek siedział przez miesiąc nad jednym wierszem to też by tak umiał, a głębi i tak dopatrzą się krytycy; podziwiam Poetkę za to, że robi całe życie to co lubi i jeszcze na koniec wyłoiła niezłą kasę. No i pali papierosy.

Józef Baka

„Poezje”;niebieski tomik, pierwsze wydanie z 1986r, mały nakład – tylko 5000 egz., cena 300 zł.; książka wydana po 130 latach!; ksiądz Baka popełnił ten tomik w XXVIII wieku a mnie te utwory objawił rewelacyjny, zwłaszcza w pierwszych latach istnienia, teatr im. Witkiewicza w Zakopanem; wiersze i przestrogi o nieuchronności przemijania zapisane we wspaniałej formie – niczym wybryk grafomana, ale jakże wspaniały.
Młodym uwaga
Ej dziateczki!
Jak kwiateczki
Powycina
Was pozrzyna
Śmierć kosą
Z lat rosą:
Gdy wschody,
Zachody.

Czas drogi
Sąd srogi
Co minie
Upłynie.
Nie dopędzisz wczora cugiem
Nie wyorzesz jutra pługiem.
Minęło,
Zniknęło!
Bez zwrotu,
Powrotu.

Doskonałe wykonanie Doroty Ficoń – ten śpiew z muzyką Chruścińskiego – mam przecież na kasecie.

Stanisław Grochowiak

„Poezje”; jeden z niewielu autorów, którego wiersze mnie poruszyły; żółta seria PIW-u z poezją; tomik kupiony w antykwariacie,jeszcze cena ołówkiem 200zł, w 1987 r; pamiętam niesamowite wiersze z „Odry”, które przepisywałem; i to dziwne słowo „turpizm”. Grochowiak był alkoholikiem, młodo zmarł, ale…

” Są bo na świecie ludzie tak wymyci
że gdy przechodzą
nawet pies nie warknie
choć ani święci
ani są też cisi”

W środku kartka w linię, czysta.