„Doktor Żywago”

Borys Pasternak; wydawnictwo PIW;dopiero drugie wydanie z roku 1990, ale w nakładzie 50 000; cena 23 000, po przeliczeniu na nowe widać jak kiedyś tanie były książki; miękka oprawa, na okładce krzycząca twarz namalowana przez Stannego; książka którą się czytało znając doskonały film;jest to wielka literatura rosyjska, wg mnie najlepsza na świecie, literatura Tołstoja, Dostojewskiego, Czechowa …; książka się rozkleja po 10 latach, nie pamiętam kiedy ją czytałem, chyba wcześniej pożyczałem z biblioteki; postacie mają swoje twarze – aktorów z filmu; przejmująca scena śmierci Żywago – kto nie widział niech szuka fimu; szkoda, że nie nakręcili go Rosjanie; Pasternaka podobno kochała Cwietajewa ale to nie był w życiu Sołżenicyn, poddał się represjom;

„Gra ze sztuką …

… o twórczości S.I.Witkiewicza”; Wojciech Sztaba; pożyczyłem książkę od wówczas dziewczyny, potem żony, potem byłej żony M.Ch. gdzieś w roku 1983, będąc w jej domu jeden raz w życiu; matka jej była nauczycielką w naszym ogólniaku, ale mnie nie uczyła; no więc pożyczyłem ale zwlekałem z oddaniem nie z chęci zawłaszczenia, ale dlatego, że kupiłem dwa tomy poezji Miłosza dla siebie i drugi komplet … bo książki wtedy były trudno dostępne, no i oni niby to ode mnie kupili ale nie mieli kasy więc dostali na kredyt, ale jakoś mi nie oddawali więc postanowiłem sam sobie wyrównać stratę, zwłaszcza że to była książka o Witkacym; miękka oprawa w obwolucie, na końcu zdjęcia; wydana w 82 roku też w gigantycznym nakładzie 5 000 egz.; przynosi dużo informacji o artyście, których już dzisiaj nie pamiętam; na stronie 63 kawałek gazety z dwoma czerwonymi kreskami zrobionymi kredką.

Leon Chwistek

„Pałace Boga”; czarodziejska książka; wydawnictwo PIW, z serii, w której wyszły „622 upadki Bunga”, z obwolutą różowo-fioletową; kupiłem w dawnym antykwariacie na Kuźniczej za 400 zł(stare);Chwistek – Baron Brummel z powieści Witkacego, demoniczny artysta i filozof, jego sztuka zapomniana choć ostatnio Austriacy zrobili wystawę naszej zapomnianej sztuki międzywojennej z jego obrazami; widziałem jego obrazy w Łodzi i naszym muzeum; niezwykle barwna powieść; bohater Irydion Poniflet doskonale nawiązuje do konwencji witkacowskiej sztuki; ten drugi po Malinowskim przyjaciel Witkacego był też matematykiem i hedonistą: lubił młode kobiety i dobre żarcie; książka powstała z fragmentów i jest ciężko- strawna dla laików; nakład 10 000 egzemplarzy – drugie wydanie – kiedyś to były czasy.

Stanisław Ignacy Witkiewicz

„Narkotyki – niemyte dusze”; moja kultowa książka, ukradziona z biblioteki w W.; czarna okładka bez obwoluty, obłożona dziwną lekkobrązową gazetą(?)z czarnymi gałęziami, przez Małgorzatę, która miała na imię Danuta; wydanie PIW-u z 75 roku; klejona dość prostacko taśmą przezroczystą, która już odpada; w środku magiczna zakładka z koronki, którą pozostawiła Małgorzata, którą z kolei ja byłem zauroczony pewnej jesieni i zimy dwadzieścia lat temu ( co ciekawe kiedyś jej nie poznałem na przystanku i dopiero potem uświadomiłem sobie, że ten uśmiech dziwnie znajomej dziewczyny to Małgorzata); niedawno spotkałem ją w tramwaju i tym razem to ona mnie już kompletnie nie kojarzyła a ja zastanawiałem się czy to rzeczywiście ona; Witkacy – mój idol lat młodzieńczych napisał coś dla ludzi czyli trochę porad jak sobie radzić w życiu ( np jak się golić );książka jeździła ze mną w różne dziwne miejsca, często do Zakopanego; czytana przez moje dziewczyny, pożyczana choć niechętnie; powinienem do niej wrócić!
Kojarzy mi się z zimą, schroniskiem w Roztoce, ulicą Lotniczą i drzewem nad stawem tamże; to symbol i relikwia.

James Joyce

„Portret artysty z czasów młodości”; bardzo dobra książka dla młodych artystów, którym dodaje sił i otuchy; postawa Stefana, jego twardość i konsekwencja imponowały mi zawsze; książkę czytałem chyba ze dwa razy; wydawnictwo „PIW”; na okładce obraz młodzieńca, właściwie dziecka; książka z serii, z której miałem kolekcję Trylogii Sienkiewicza; kleiłem rozpadającą się książkę; pożółkłe kartki, lekki zapach starego papieru; przekonanie, że jeszcze do niej wrócę.

Virginia Woolf

„Orlando”; wreszcie książki z ulubionej półki; kupiłem ją po obejrzeniu rewelacyjnego filmu na podstawie książki; dziwna atmosfera, nieśmiertelny(a) Orlando wędrujący przez epoki, zmieniający płeć, w poszukiwaniu szczęścia; miękka okładka a na niej portret elżbietański kobiety- mężczyzny?; wydawnictwo „Zysk i s-ka” ; nie wiem jak ją kupiłem i za ile; fascynuje mnie też osobowość Virginii Woolf, która popełniła samobójstwo- utopiła się. Była i jest wzorem dla współczesnych feministek;przez inne jej książki jeszcze nie przebrnąłem.

Kilka nocy poza domem

Tomasz Piątek napisał drugą książkę po „Heroinie”; dobrą, kupiłem impulsywnie opierając się na kilku opiniach prasowych; czytadło z pomysłem; pamiętam Piątka z Canal+, zwłaszcza włosy i oczy; okładka to obraz otwartych trumien z nieboszczykami; wydawnictwo Stasiuka „Czarne” ;kupiłem w ksiegarni na mojej ulicy, gdzie są wszystkie książki jakie sobie wymarzę; niedroga, pożyczyłem raz; podoba mi się jej gładkość; czuję do niej nieokreśloną sympatię bo literacko jest średnia ale jak Piątek popracuje nad warsztatem to wyrośnie na gościa; świetny pomysł z portalem Criminet, gdzie opisane były aktualne zbrodnie i te, które miały zostać popełnione;

Zygmunt Kubiak

„Mitologia Greków i Rzymian”; słynna książka bardzo ładnie wydana przez Świat książki; o dziwo przecztałem ją na Krecie w przedostatnie wakacje; z mitologiami tak jest, że się je czyta nieustannie przez całe życie, ja do tego staram się zapamiętać wszystkich bogów i ich przygody ale nic z tego nie wychodzi; najlepszym przekazem mitologii był dla mnie film Passoliniego „Medea”; świetnie utrzymana książka choć przeszła przez kamieniste plaże Krety, najbardziej zaczytany rozdział to „Światłość dzienna i pieczara na Krecie” – o narodzinach Zeusa. Aż się dziwię, że nie ma w książce żadnych zakładek

Proust

„Jak Proust może zmienić Twoje życie” Alain de Botton; książka, którą bardzo chciałem mieć, ale szkoda mi było pieniędzy; kupiłem gdzieś po ponad roku od ukazania się,w nieistniejącejjuż księgarni na Świdnickej , ale po nastepnych 6-ciu m-cach(sic!)zobaczyłem w tanich książkach chyba za 7 zł. Uważam Prousta za jednego z moich ulubionych pisarzy – jego portret wisi na najważniejszej ścianie w moim mieszkaniu; książka męcząca, dużo szczegółów z życia Marcela ale oryginalnie podanych; twarda oprawa, na okładce zdjęcia małego i dojrzałego Prousta; w książce znalazłem wizytówkę szefa działu handlowego marnej agencji reklamowej, z którym kiedyś się spotkałem i reklamę biura podróży Gawatur; jest i cena 25,50;chyba jej nie skończyłem ale często do niej wracam.

Manuela Gretkowska

„Silikon”; też prezent ode mnie; polubiłem Gretkowską bardziej za osobowość, odwagę, urodę, charakterystyczny sposób mówienia niż za talent literacki. Początkowo bulwersowała teraz wychowuje dziecko i wrosła w życie. Wydanie pierwsze z roku 2000; wygląda jak nowe, ale przeczytałem szybko bo składa się z krótkich artykułów pisanych do gazet; wydawnictwo W.A.B; kupiłem drogo w dobrej księgarni; twarda oprawa z portretem kobiety;